poniedziałek, maj 29, 2017
Witamy w pawiookie.pl!

Drewnojad (Zoophobas morio) - hodowla amatorska.

W tym artykule postaram się zamieścić jak najwięcej i jak najcenniejszych uwag na temat hodowli drewnojadów, która stała się moja rzeczywistością. Najcenniejszym stadium rozwojowym owada pod względem zastosowania jako pokarmu dla pawiookich jest larwa. Wiadomo, że dieta ryb powinna być urozmaicona, dlatego ten rodzaj żywego pokarmu będzie niewątpliwie jej ciekawym składnikiem. Larwy są jednak tłuste (do 55% masy), dlatego przekarmianie tego typu pokarmem nie będzie wskazane.

Krótka charakterystyka drewnojadów.

Drewnojady to chrząszcze z rodziny czarnuchowatych. Pochodzą z Ameryki Środkowej i Południowej. Postać dorosła jest chrząszczem dochodzącym do 3,5 do 4 cm długości. Ciało jest masywne, matowo czarne, szare. Czułki wychodzące z głowy są złożone z drobnych segmentów, które rozszerzają się wraz z odległością od ich nasady. Głowa posiada szeroki nadustek, którego budowa pozwala odróżnić płeć. U samców znajduje się tam błoniaste wcięcie, którego brak u samic. Trzeba się dobrze przyjrzeć, aby dostrzec tą subtelną różnicę. Inne cechy budowy nie pozwalają odróżnić płci u chrząszczy. Pokrywy skrzydeł są ozdobione delikatnie oddalonymi punktami. Chrząszcze hodowlane mają skrzydła silnie zredukowane, co uniemożliwia im lot. Odnóża są smukłe, długie.

Image
fot. Kamil Kielak


Imago.

Larwy maja ciało wydłużone, złożone z segmentów. Od strony głowy kolor jest bordowy, ciemno brązowy do czarnego. Tutaj też znajdują się trzy pary odnóży i krótkie czułki, aparat gębowy typu gryzącego, bardzo silny. Reszta ciała jest zabarwiona charakterystycznie na kremowo, żółto, brunatno, barwy te podkreślają segmentowaną budowę ciała. Widoczne są też brązowawe punkty. Koniec ciała jest ciemno zabarwiony. Natężenie zabarwienia może się zmieniać, co związane jest z czasem od ostatniej wylinki. Larwy tuż po tym fakcie są dużo jaśniejsze, niż po pewnym czasie, lub tuz przed linieniem.

Image
fot. Kamil Kielak

Larwa w trakcie wylinki..

Image
fot. Kamil Kielak

Wylinka.

W naturze owady te są saprofagami, których głównym pokarmem jest spróchniałe drewno i grzyby. Nie pogardzą też martwymi organizmami, które znajdą w swoim środowisku, mchem.
Postać dorosła żyje do roku. Samica składa w tym czasie około 500 do 1500 jaj. Jaj te są składane w pakiecikach i ułożone obok siebie. Są niewielkie, owalne o długości około 1,5 – 2 mm. Po kilkunastu dniach wykluwają się larwy. Są one niewiele większe od jaja, mają długość około 5 mm i budowę typową dla tej fazy cyklu. Są białawe, półprzeźroczyste i bardzo ruchliwe. Barwy charakterystycznej nabierają dopiero po kilku wylinkach. Do tego czasu są też dosyć delikatnie, dlatego wszelkie prace w podłożu powinny być przeprowadzane bardzo ostrożnie. Larwy po 3 - 4 miesiącach osiągają długość 5,5 do 6 cm i przechodzą w stadium poczwarki. Do tego potrzebują odpowiednich warunków. Zdarza się, że larwy, przy obfitości pożywienia i w bardzo dobrych warunkach nie przechodzą w kolejne stadium nawet przez 12 miesięcy! Jak później napiszę celem na tym etapie hodowli jest uzyskanie postaci dorosłej, by ta produkowała larwy do skarmiania rybom. Dlatego też niechęć do przepoczwarzenia może być uciążliwa. Wejście w stadium poczwarki jest poprzedzone obniżeniem aktywności larwy i charakterystycznym zwinięciem ciała.

Image
fot. Kamil Kielak

Poczwarka

Przepoczwarzenie trwa kilkanaście dni. Pod koniec tego okresu poczwarka ciemnieje, wyraźnie zarysowuje się ciemny pigment oczu, i zaczyna delikatnie poruszać się. W końcu zrzuca osłonkę i tak powstaje imago. Postać dorosła jest początkowo jasnej barwy, z brązowo-czerwonym tułowiem i głową. Odnóża i czułki są brunatne.

Image
fot. Kamil Kielak

Kilkugodzinna postać dorosła.

Image
fot. Kamil Kielak

Dwu i trzydniowa postać dorosła.


W ciągu kilku dni owad ciemnieje stopniowo i nabiera charakterystycznej czarnej barwy. Po kilkunastu dniach od przepoczwarzenia postać imago dojrzewa płciowo.
Podliczając cykl od jaja do jaja trwa on około 140 dni. Jest to wartość dla temperatury bliskiej 30 stopni C. W innych wartościach może się wydłużać.

 

Warunki hodowli.

Pojemnik.
Różne źródła podają różne metody, które tylko dowodzą według mnie jak mało wymagająca jest ta hodowla. Najpraktyczniejsze wydają się być plastikowe pudełka o jak największej powierzchni dna. Larwy i imago nie potrafią wspinać się po ściankach, co daje możliwość nie przykrywania hodowli. Ja bym jednak aż tak im nie ufał, ponieważ chrząszcze mimo nielotności podejmują jej próby, które może czasem się udają. Dlatego właśnie na lokum dla drewnojadów wybrałem pojemnik plastikowy z pokrywką. Wymiary: 35/25/15(wys). Troszkę go podrasowałem, dodając otwór wentylacyjny w pokrywie, wentylator. Wentylator podpięty pod 3V, słabiutko kręci, wyciągając powietrze, które wpada przez otwór w pokrywie. Zasilacz podpięty pod programator (mechaniczny) z ustawieniem wentylacji 15 min / godzinę. Programator oczywiście pod gniazdko w ścianie.

Image
fot. Kamil Kielak
Pojemnik

Podłoże.
Stosowane są różne kombinacje. Kilkucentymetrowa warstwa powinna składać się z torfu, próchnicy (najlepiej z liściastych drzew), liści, kory, zmielonej huby, trocin, mchu, piasku. Proporcje są różne i dają pole do popisu. Najistotniejszym składnikiem jest spróchniałe drewno, bo nim głównie żywią się owady, w nim drążą korytarze, w których przepoczwarzają się larwy a imago składają jaja. Udają się też hodowle praktycznie bez podłoża, lub na podłożu z płatków owsianych zmieszanych z trocinami. Ja wybrałem samo spróchniałe drewno, w różnym stopniu rozdrobnienia, od miału do kilkunastocentymetrowych kawałków. Całe podłoże powędrowało do sterylizatora na dwie serie półgodzinne w temperaturze 180 stopni C. Celem był zabicie życia, które niewątpliwie zasiedla próchno, a przy okazji stanowić może uzupełnienie diety drewnojadów. Uzyskałem niejednolitą sterylną warstwę próchnicy, w której miały zamieszkały larwy drewnojadów.

Image
fot. Kamil Kielak
Podłoże.

Pokarm.
Oprócz składników podłoża można karmić drewnojady wszelkimi odpadkami kuchennymi, owocami, warzywami (źródło wody), pokarmami dla ryb akwariowych, karmami dla zwierząt, sporadycznie mięsem, które ma zapobiegać kanibalizmowi. Jak pisałem wcześniej nie gardzą też żyjątkami, które wcześniej zasiedliły próchniejące drewno. Zdarza się, że skubną też jeden drugiego, także poczwarki. Pokarm nie powinien być podawany w zbyt dużej ilości. Nie jest groźne jego pleśnienie, ale gnicie już raczej tak. Poza tym lepiej nie tworzyć warunków do rozwoju roztoczy. Powinno się niezjedzone resztki usuwać w miarę szybko z podłoża. Warto też zwrócić uwagę na możliwą w pokarmie roślinnym zawartość środków owadobójczych, które niekorzystnie będą wpływać na owady.

Mikroklimat.
Według danych z Internetu owady te znoszą dość szeroki zakres temperatur. Giną podobno w temperaturze poniżej 5 stopni C i powyżej 35. Optimum funkcjonowania to zakres pomiędzy 24 do 30 st. C. W tej temperaturze metabolizm jest najwydajniejszy (szybki wzrost i rozwój), a rozród najintensywniejszy. Zalecana temperatura to wartość bliżej górnej wartości tego zakresu. U mnie temperatura oscylowała około 28 stopni C.
Wilgotność podłoża według źródeł waha się od typowej pokojowej wilgotności do nawet 90%. Rozsądnym wydaje się spryskiwanie podłoża wodą z rozpylacza raz lub dwa razy na dobę, dbając o to by nie tworzyło się błotko, a ściółka była wyczuwalnie wilgotna. Dla zapewnienia stałego źródła wilgoci można na samo dno pojemnika ułożyć kilka warstw papieru makulaturowego, który oprócz w/w funkcji, będzie też urozmaiceniem pokarmu dla owadów.
Ważny jest także skład powietrza, czyli mówiąc wprost wentylacja. Słaba wentylacja odbija się bardzo szybko na żywotności owadów. Przy jej braku mogą one zagazować się dwutlenkiem węgla i/lub produktami gnijącej materii organicznej.
Światło jest w zasadzie zbędne, konieczne jedynie do obserwacji hodowli. Słaba żarówka może być też źródłem ciepła.
Reasumując, potrzebne jest utrzymanie ciepła, wilgotności i dostarczanie świeżego powietrza.
Pamiętajmy, że drewnojady to owady, dlatego hodowlę trzeba odpowiednio zabezpieczać przed środkami owadobójczymi ;).

Pozyskanie materiału hodowlanego.

Ten etap nie nastręcza większej trudności. Larwy są dostępne bez problemu w Internecie, jak i w większości sklepów zoologicznych. Przy zakupie należy kierować się przede wszystkim zdrowiem larw. Zdrowe larwy są żywotne, szybko chowają się w ściółkę po ich odkryciu, powierzchnia ciała powinna być lśniąca (co nie znaczy zawsze czysta – potrafią się ubrudzić pyłem z podłoża). Dobrze też kupować jak największe larwy. Najlepiej wybierać te bliskie długości 5 do 6 cm. Daje nam to oszczędność czasu, który trzeba poświęcić na wzrost larw, aby te mogły się przepoczwarzyć. Tak duże larwy są praktycznie gotowe do wejścia w stadium poczwarki. Optymalne byłoby kupowanie sztuk dorosłych, czyli gotowego stada do produkcji larw. Widziałem tylko jedna taką ofertę, na popularnym portalu aukcyjnym, przez cały czas trwania mojej przygody z drewnojadami.

Mój program hodowli

Podstawą miało być stado dorosłych sztuk (np. 20), produkujących jaja.
Moje larwy miały duże opory by samoistnie przepoczwarzać się, dlatego musiałem uciec się do pewnego triku. Odpowiednio duże larwy łatwo przechodzą w stadium poczwarki przy zapewnieniu im odpowiednich warunków. Są nimi temperatura bliska 30 stopni C, mała ilość pokarmu, umieszczenie w niewielkim pojemniku imitującym jamę w kawałku próchna. Ja do tego celu użyłem strzykawek o pojemności 20 ml. Umieściłem je w pojemniku plastikowym (ciemno) z odpowiednią ilością otworów do wentylacji. Po pewnym czasie uzyskałem poczwarki a z nich imago w ilości w sumie 20 sztuk.


Image
fot. Kamil Kielak
Inkubator do stymulacji wejścia larw w stadium poczwarki.


Stadko to miało być przenoszone do kolejnego pojemnika, ze świeżą ściółką, co około 3 – 4 tygodnie. W tym czasie samice składały jaja, które wiekiem różniły się maksymalnie do 4 tygodni. Te razem z substratem zostawały w pojemniku, który stawał się inkubatorem, dla jaj i larw. Miało to dawać gwarancję, że różnice w wielkości larw z jednego pojemnika nie będą na tyle duże, by mniejsze padały ofiarami apetytu większych. Z jednego inkubatora można pozyskać kilkadziesiąt do kilkuset larw. Łatwo to policzyć zakładając, że samica przez rok składa 1000 jaj. Dzieląc te liczbę przez 52 tygodnie w roku, mamy niespełna 20 jaj na tydzień od jednej samicy. Wszystko zależy, zatem od liczby samic w stadzie. 10 samic składa tygodniowo około 200 jaj, w trzy tygodnie – 600. Na pewno liczyć się trzeba ze stratami (około 40%? - wartość zmienna, zależna od bardzo wielu czynników) na poziomie produkcji, rozwoju jaj, wylęgu i upadkami młodych larw. Dlatego realnie można prawdopodobnie uzyskać około 350 larw z inkubatora. Inaczej, tygodniowo skarmiamy około 120 sztuk rybom. Tyle można mniej więcej wyliczyć biorąc pod uwagę dane o rozrodzie drewnojadów.
Larwy rosną dość szybko. Osobniki około 4 cm można uzyskać po około dwóch miesiącach od wylęgu z jaj. Czyli każdy inkubator, po usunięciu już dorosłych sztuk musi być zajęty przez ten właśnie czas. Zatem na całość hodowli potrzebne są 4 pojemniki – inkubatory. Gdy pierwszy się zwolni, czyli larwy zostaną skarmione, trafiają do niego znów imago (po pobycie w tym czasie w trzech innych inkubatorach) i produkują jaja. Pojemniki muszą być wielkości takiej, by drewnojady nie miały zbyt ciasno. Wielkość środowiska, razem z jego jakością wpływa istotnie na parametry uzyskane z hodowli. Gdy larwy mają zbyt ciasno wzrasta prawdopodobieństwo kanibalizmu.
System ruszył z kopyta i działał do momentu bliskiego kontaktu z insektycydem (niezamierzonego). W jego wyniku straciłem spora część larw, jaj. Największą stratą była niestety wysoka śmiertelność wśród imago. Zostało mi zaledwie 4 sztuki. Udało mi się obudować jago część na bazie pozostałych jeszcze z zakupu larw, ale tylko do stanu 7 sztuk. Kolejne zdarzenia, jak brak czasu, może osłabienie tych ocalałych imago, starość doprowadziły do całkowitej straty stada podstawowego. Na tym zakończyła się moja hodowla. Pozostało jedynie skarmić około 300 larw, które jeszcze w późniejszym czasie dorastały w inkubatorach.

Reasumując.

Hodowla drewnojadów jest niewątpliwie ciekawa, produktywna, tania, ale czasochłonna (cykl jest długi), obarczona obowiązkiem codziennego zaglądania do hodowli, najlepiej kilka razy. Mimo moich niepowodzeń, gdyby czas pozwalał, dalej bym się nią zajmował. Pawiookie szaleją za larwami, łykając je w locie, tuż pod powierzchnią wody.


Moje źródła:

Autor: Kamil Kielak

{visualrecommend}

{mos_fb_discuss:11}

 

Ważne
  • Osoby, którym padła dorosła pawiooka o w miarę proporcjonalnej budowie,  proszone są o zrobienie jej zdjęcia i umieszczenie zapakowanej w torebkę ryby (koniecznie w pozycji wyprostowanej!) w zamrażalniku. Następnie proszę o skontaktowanie się z administratorem.
  • Portal pawiookie.pl poszukuje osób biegle posługujących się jednym z języków: angielskim, niemieckim lub też rosyjskim, w celu przetłumaczenia treści artykułów. Osoby chętne do pomocy proszone są o skontaktowanie się z administratorem.